♫ Chameleon Circuit "Awful lot of running" - bo teraz ta piosenka nabrała nowego znaczenia.
Nadal przeżywam po 4 sezonie. Nie stać mnie więc na za wiele, poza gifami z tumbrl i refleksją, że ostatnie odcinki były naprawdę... niezwykłe. Smutne, wesołe, cudowne, pożegnalne. I znowu byli prawie wszyscy, których zdążyłam przez te 4 sezony polubić albo i po prostu się przyzwyczaić (nie było Mastera, niestety, na szczęście zaś nie było River). I ten moment, kiedy lecieli TARDIS wszyscy razem i pomyślałam, że mogło by się wtedy skończyć. No ale nie mogło. I Donna. To naprawdę niesprawiedliwie, bo ona najbardziej zasłużyła na to, żeby pamiętać. I Rose. Dobrze, że ułożyło się jej w pewien sposób. I Harriet Jones. Cieszę się, że wróciła jeszcze, bo zasłużyła na lepszy, nawet jeśli smutniejszy koniec niż odsunięcie od władzy. I reszta. Bardzo mi ich będzie brakować, chociaż mam jeszcze jeden sezon "Torchwood" przed sobą - szkoda, że taki smutny. I Doctor. Jeszcze specjale i koniec. Będę tęsknić. Tak jak tęsknię za Dziewiątym.
Nadal przeżywam po 4 sezonie. Nie stać mnie więc na za wiele, poza gifami z tumbrl i refleksją, że ostatnie odcinki były naprawdę... niezwykłe. Smutne, wesołe, cudowne, pożegnalne. I znowu byli prawie wszyscy, których zdążyłam przez te 4 sezony polubić albo i po prostu się przyzwyczaić (nie było Mastera, niestety, na szczęście zaś nie było River). I ten moment, kiedy lecieli TARDIS wszyscy razem i pomyślałam, że mogło by się wtedy skończyć. No ale nie mogło. I Donna. To naprawdę niesprawiedliwie, bo ona najbardziej zasłużyła na to, żeby pamiętać. I Rose. Dobrze, że ułożyło się jej w pewien sposób. I Harriet Jones. Cieszę się, że wróciła jeszcze, bo zasłużyła na lepszy, nawet jeśli smutniejszy koniec niż odsunięcie od władzy. I reszta. Bardzo mi ich będzie brakować, chociaż mam jeszcze jeden sezon "Torchwood" przed sobą - szkoda, że taki smutny. I Doctor. Jeszcze specjale i koniec. Będę tęsknić. Tak jak tęsknię za Dziewiątym.
Bo to jest takie urocze, kochane, cudowne i pocieszające.
Doctor:
I just want you to know, there are worlds out there, safe in the sky
because of her. That there are people living in the light, and singing
songs of Donna Noble, a thousand, million light years away. They will
never forget her, while she can never remember. And for one moment...
one shining moment... she was the most important woman in the whole wide
universe.
A oni wszyscy są pyreczkami i w sumie ich kocham.
Najlepszy opening ever.
Bye, przypomniałam sobie po prostu, że dawno nie pisałam, ale żyję i mam się... nieźle.






