♫ Hyde "Masquerade"
♫ The Smashing Pumpkins "My Love is Winter"
Jest wieczór i dziwne myśli chodzą mi po głowie. Myślę o tych wakacjach, które były zupełnie inne niż zwykle. Bez pośpiechu, trochę puste, trochę nudne. Odpoczynek przed nadchodzącym rokiem. A nawet kiedy wyjeżdżałam - byłam sama, to oznacza wiele czasu na myślenie. Dużo się nauczyłam o sobie. Trochę rzeczy przemyślałam. Z niezwykłych momentów mogę wymienić jedynie wyjazd do Berlina, z jego wszystkimi blaskami i cieniami oraz oczywiście biwak Libry, ostatni, najlepszy, niepowtarzalny. Kolejna rzecz, która przypomina, że w tym roku wszystko się zmieni. Dziwnie spokojnie do tego podchodzę. Może dlatego, że wiem już jak to jest przeżyć koniec świata. A może po prostu nie zdaję sobie jeszcze sprawy, że to właśnie teraz wszystko skończy się ostatecznie i bezpowrotnie jak nigdy dotąd. Prześladuje mnie myśl, że mogłam dlatego lepiej spędzić te wszystkie chwile, żyć pełniej, powiedzieć więcej... Ale z drugiej strony wiem, że nie. Jestem, kim jestem, choć to bardziej rozczarowujące niż przypuszczałam. Dziwne, że czasami wydaje mi się, że chcę czegoś, a gdy to osiągam, wycofuję się i zdaję sobie sprawę, że nigdy tego nie chciałam, jedynie czułam, że powinnam chcieć. Po przemyśleniu wydaje mi się, że jestem zadowolona z tego, co jest. Pytanie tylko co dalej. Myślę, że odpowiedziałam sobie na nie trochę tego lata. Wciąż jednak, pamiętając tak wiele przykładów z tego roku, mam wątpliwości.. Jak mogę budować życie wokół czegoś, co być może za chwilę, pod wpływem presji otoczenia, czasu czy nawet biologii, uznam za głupi? Tyle osób przede mną mówiło: "nigdy" i gdzie teraz są? Jaką mam gwarancję, ze jestem tym wyjątkiem, że ja myślę, czuję i uważam naprawdę. Teraz nie wiem już sama po co w ogóle piszę ten niespójny, zawiły tekst, zrozumiały tylko dla mnie i umieszczam go tu, zamiast po prostu zapisać na wordzie. Ignorować abstrakcje, skupić się na rzeczy. Tak, to dość mądre. Po co za wiele rozważać i myśleć na przyszłość. Będzie jak będzie, a dopóki jest, muszę żyć z tym, co jest. Na dziś wystarczy.
♫ The Smashing Pumpkins "My Love is Winter"
Jest wieczór i dziwne myśli chodzą mi po głowie. Myślę o tych wakacjach, które były zupełnie inne niż zwykle. Bez pośpiechu, trochę puste, trochę nudne. Odpoczynek przed nadchodzącym rokiem. A nawet kiedy wyjeżdżałam - byłam sama, to oznacza wiele czasu na myślenie. Dużo się nauczyłam o sobie. Trochę rzeczy przemyślałam. Z niezwykłych momentów mogę wymienić jedynie wyjazd do Berlina, z jego wszystkimi blaskami i cieniami oraz oczywiście biwak Libry, ostatni, najlepszy, niepowtarzalny. Kolejna rzecz, która przypomina, że w tym roku wszystko się zmieni. Dziwnie spokojnie do tego podchodzę. Może dlatego, że wiem już jak to jest przeżyć koniec świata. A może po prostu nie zdaję sobie jeszcze sprawy, że to właśnie teraz wszystko skończy się ostatecznie i bezpowrotnie jak nigdy dotąd. Prześladuje mnie myśl, że mogłam dlatego lepiej spędzić te wszystkie chwile, żyć pełniej, powiedzieć więcej... Ale z drugiej strony wiem, że nie. Jestem, kim jestem, choć to bardziej rozczarowujące niż przypuszczałam. Dziwne, że czasami wydaje mi się, że chcę czegoś, a gdy to osiągam, wycofuję się i zdaję sobie sprawę, że nigdy tego nie chciałam, jedynie czułam, że powinnam chcieć. Po przemyśleniu wydaje mi się, że jestem zadowolona z tego, co jest. Pytanie tylko co dalej. Myślę, że odpowiedziałam sobie na nie trochę tego lata. Wciąż jednak, pamiętając tak wiele przykładów z tego roku, mam wątpliwości.. Jak mogę budować życie wokół czegoś, co być może za chwilę, pod wpływem presji otoczenia, czasu czy nawet biologii, uznam za głupi? Tyle osób przede mną mówiło: "nigdy" i gdzie teraz są? Jaką mam gwarancję, ze jestem tym wyjątkiem, że ja myślę, czuję i uważam naprawdę. Teraz nie wiem już sama po co w ogóle piszę ten niespójny, zawiły tekst, zrozumiały tylko dla mnie i umieszczam go tu, zamiast po prostu zapisać na wordzie. Ignorować abstrakcje, skupić się na rzeczy. Tak, to dość mądre. Po co za wiele rozważać i myśleć na przyszłość. Będzie jak będzie, a dopóki jest, muszę żyć z tym, co jest. Na dziś wystarczy.
