♫ Radical Face "Welcome Home"
„Jestem jak aparat fotograficzny z otwartą przesłoną, aparat całkiem bierny, taki który nie myśli, tylko rejestruje. Rejestruje mężczyznę golącego się w oknie naprzeciwko i kobietę w kimonie, zajętą myciem włosów. Kiedyś to wszystko będzie musiało zostać wywołane, zdjęcia starannie odbite, utrwalone"
Christopher Isherwood "Pożegnanie z Berlinem"
Powinnam się wziąć za czytanie o grotesce, albo skończenie "W poszukiwaniu straconego czasu", zamiast tego pochłaniam "Pożegnanie z Berlinem" i myślę o tamtych czasach, o klimacie starych kawiarni i beztroskiego, artystycznego życia bez grosza przy duszy . Wizja II WŚ ściąga mnie na ziemię, powinnam cieszyć się, że dane mi jest żyć w czasach pokoju. Cóż i tak wolę myśleć o tym, niż o innych, znacznie mniej przyjemnych rzeczach, które tylko czekają, aż nie będę miała innego zajęcia, by znów zaatakować. Szczerze? Chciałabym, żeby już była szkoła. Po prostu rzucić się w wir przygotowań do matury. Mieć coś do roboty. Nie mieć czasu na niepotrzebne, złe myśli i na strach. Kiedy ma się wakacje nie tak łatwo jest uciec, nawet gdy staramy sobie zapełnić każdą godzinę. Nie mam powodów, żeby być zmęczoną. Nie mogę się motywować kolejną zdobytą oceną. Na razie, w przeciwieństwie do innych, nie myślę o maturze, chociaż pewnie niedługo to się zmieni. Póki co przeraża mnie to, co będzie po niej. Tysiąc rzeczy do załatwienia, a ja nie wiem gdzie się zwrócić. Nie wiem nawet co chcę robić. Wiem tylko, czego nie chcę. No i wiem gdzie chcę. Miasto możliwości nie przestaje o sobie przypominać. Chciałabym znowu być w Berlinie. Wiedząc to, co wiem teraz nie przejmowałabym się tak stresem i strachem, powrotem do domu, korzystaniem z kuchni i łazienki. Może więcej cieszyłabym się tym pobytem. Może bym więcej pisała. Nie, nie powinnam żałować. Zrobiłam to najlepiej jak mogłam, drugi raz na pewno zachowałabym się tak samo. Kot w pełnym mieszkaniu.
„Jestem jak aparat fotograficzny z otwartą przesłoną, aparat całkiem bierny, taki który nie myśli, tylko rejestruje. Rejestruje mężczyznę golącego się w oknie naprzeciwko i kobietę w kimonie, zajętą myciem włosów. Kiedyś to wszystko będzie musiało zostać wywołane, zdjęcia starannie odbite, utrwalone"
Christopher Isherwood "Pożegnanie z Berlinem"
Powinnam się wziąć za czytanie o grotesce, albo skończenie "W poszukiwaniu straconego czasu", zamiast tego pochłaniam "Pożegnanie z Berlinem" i myślę o tamtych czasach, o klimacie starych kawiarni i beztroskiego, artystycznego życia bez grosza przy duszy . Wizja II WŚ ściąga mnie na ziemię, powinnam cieszyć się, że dane mi jest żyć w czasach pokoju. Cóż i tak wolę myśleć o tym, niż o innych, znacznie mniej przyjemnych rzeczach, które tylko czekają, aż nie będę miała innego zajęcia, by znów zaatakować. Szczerze? Chciałabym, żeby już była szkoła. Po prostu rzucić się w wir przygotowań do matury. Mieć coś do roboty. Nie mieć czasu na niepotrzebne, złe myśli i na strach. Kiedy ma się wakacje nie tak łatwo jest uciec, nawet gdy staramy sobie zapełnić każdą godzinę. Nie mam powodów, żeby być zmęczoną. Nie mogę się motywować kolejną zdobytą oceną. Na razie, w przeciwieństwie do innych, nie myślę o maturze, chociaż pewnie niedługo to się zmieni. Póki co przeraża mnie to, co będzie po niej. Tysiąc rzeczy do załatwienia, a ja nie wiem gdzie się zwrócić. Nie wiem nawet co chcę robić. Wiem tylko, czego nie chcę. No i wiem gdzie chcę. Miasto możliwości nie przestaje o sobie przypominać. Chciałabym znowu być w Berlinie. Wiedząc to, co wiem teraz nie przejmowałabym się tak stresem i strachem, powrotem do domu, korzystaniem z kuchni i łazienki. Może więcej cieszyłabym się tym pobytem. Może bym więcej pisała. Nie, nie powinnam żałować. Zrobiłam to najlepiej jak mogłam, drugi raz na pewno zachowałabym się tak samo. Kot w pełnym mieszkaniu.


