Popular Posts

Recent Posts

Text Widget

Text Widget

About me

About Me

Moje zdjęcie
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Followers

Subscribe

Flickr Images

Like us on Facebook

Popular Posts

Search

Type your search keyword, and press enter

Ordered List

Contact Us

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *

niedziela, 25 marca 2012

Felicitas

          No comments   
♫ Pigstar "Sheep Song"
Wiosna. To takie trywialne, ale wiosna. Znowu słucham An Cafe i potrafię myśleć pozytywnie. Nawet o tygodniu spędzonym w Pozza di Fassa. Chociaż nadal zastanawiam się, dlaczego właściwie pojechałam. Pewnie po prostu dlatego, że lubię jeździć na nartach. Nie powiem, nie było jakoś szczególnie fajnie. Pozza di Fassa nie było tak piękne jak Bormio i przez większość czasu, gdyby nie seriale, umierałabym z nudy. Ale widzę też dobre strony: odświeżenie "Sherlocka" i skończenie II sezonu Star Treka (kolejny krok w stronę zostania tró trekkerką), dużo czasu na czytanie: "Studium w Szkarłacie" (ukrywające się pod nazwą "Dolina Trwogi"), "Physic in Star Trek" (nie przekonuje mnie to polskie tłumaczenie - "Fizyka Podróży Międzygwiezdnych" skoro to nie jest  podróżach międzygwiezdnych, tylko o Star Treku właśnie) i pół fenomenalnej "Miazgi" Andrzejewskiego, który po raz kolejny udowodnił, że jest geniuszem, nie gorszym niż wielu niepolskich pisarzy. Można powiedzieć, że zachwyciła mnie każda część: pamiętnik, z którego wyniosłam wiele interesujących wskazówek dotyczących pisania, PRLowską interpretacje "Wesela", napisaną na dodatek w czasie przyszłym niedokonanym - genialny zabieg, zamieszczone utworu (esej Antka Raszewskiego)  i nawet (o dziwo!) ujęcie problematyki patriotyzmu, komunizmu i polskości. Jeżdżąc miałam też trochę czasu na przemyślenie pewnych rzeczy, zwłaszcza pomysłów do opowiadań. Mam 3 nowe pomysły, ale najpierw muszę chyba skończyć to co mam. Niestety, ku rozczarowaniu moich jedynych czytelników, nie będą to slashe. Najgorsze jest to, że nie wiem nadal, co z wakacjami. Był plan, a teraz go nie ma. Chciałabym, żeby Szkocja wypaliła, ale to nie zależy już ode mnie. Jest jeszcze jedna rzecz o której chciałabym wspomnieć w tej chaotycznej i bezsensownej notce to Pyrkon. Szalony i w sumie bezsensowny pomysł (chyba jestem od takich specjalistką - przyznaję, że realizm i rozsądek to nie moje mocne strony), który narodził się w sobotę wieczorem, dzięki wyjazdowi mojego taty. 2 h w samochodzie w jedną i jeszcze więcej w autobusie w drugą, dla tych 5 godzin. Ale właściwie było warto. Choćby po to, żebym nie żałowała tak strasznie. I dla własnej satysfakcji. No i dla podręczenie Zwierzaka i Natalii of kors. W tym oto jakże krótkim czasie dowiedziałam się, że Hrabia Dooku był rasistą, fandom Star Treka to naprawdę +40, a Spock ma kompleks Edypa, poznałam parę interesujących stron odnośnie Doctora Who, obejrzałam sporo dziwnych, starwarsowych filmików, zwinęłam palakt Treksfery ze ściany i przekonałam się, że ludzie są zdolni do wszystkiego. - słowem można powiedzieć, że był to czas intensywny i udany, co oczywiście nie zmienia faktu, że bardzo żałuję, że nie było mnie tam wcześniej. Pora na zdjęcia.
(Straciłam kiedyś nadzieję, że notki tu staną się kiedyś ambitne. Chyba boję się, kto może to czytać). 

Moja wakacyjna miłość - kot o wyglądzie Krzywołapa. Niestety nie mam jego zdjęcia od przodu. Dobra mam, ale ja na nim jestem w niezbyt gustownej sytuacji (kask, czerwony ryj)
Jedyne zdjęcia z Pyrkonu - modele Enterprise. Ja chcę je i Dalekowy chełm i sonic screwdriver i kostium szturmowca i miecz świetlny. Amen.

0 komentarze:

Prześlij komentarz